Szukaj na stronie
Statystyka

arkadia-polania.pl Real PR


Free counters!
stat4u


"Dodatki" do żywności, czyli o tym, czym się trujemy

W celu zapewnienia równowagi powininniśmy być systematycznie zasilani w najlepsze źródła energii – pełne, zbilansowane pożywienie najwyższej jakości, zaopatrywani w czyste powietrze i „karmieni” wiele razy dziennie życzliwością wypływającą z miłości. Jedynie wówczas wszystkie komórki, tkanki, narządy, układy będą prawidłowo funkcjonowały. Pochodną prawidłowych funkcji organizmu jest zaś ZDROWIE. w takim razie w pierwszym rzędzie każda z komórek potrzebuje najlepszego, najbardziej wartościowego pokarmu. Pokarmu kompleksowego, o starannie wyważonych proporcjach poszczególnych składników, bardzo łatwo przyswajalnego i dostarczanego bezpośrednio do każdej ze 100 bilionów komórek Twojego ciała.

Organizm jest zdrowy i funkcjonuje prawidłowo tylko wtedy, kiedy każda komórka jest w dobrej formie. Komórka, aby spełnić swoje zadania, musi otrzymać odpowiednie paliwo. To paliwo – to kilkadziesiąt składników odżywczych dobranych w odpowiednich proporcjach.Jak małe mamy szanse dostarczenia komórce tego, czego potrzebuje, zjadając tradycyjne pożywienie?

Czy żywność, którą spożywamy i która ma niezliczoną ilość szkodliwych barwników i konserwantów, jest przetworzona i wyjałowiona może dostarczyć naszym komórkom dobre paliwo? Doskonale znamy odpowiedź na takie pytanie, a to również oznacza, że zdajemy sobie sprawę, jak zdecydowanie negatywny wpływ ma to na nasze organizmy.

Dużo się mówi ostatnio o tzw. zdrowej żywności. Na rynku pojawiły się odpowiednio spreparowane produkty naturalne takie jak preparaty czosnkowe (aliofil), zarodki pszenicy, otręby, oleje rybne, specjalne drożdże, mieszanki ziołowe itp. Coraz więcej jest odżywek, specyfików odchudzających, kompleksów witaminowych. Korzystając z tego typu produktów często jednak zapominamy, że organizm ludzki jest przystosowany do łącznego wykorzystywania składników pokarmowych, a nie np. samych witamin, które występują w przyrodzie zawsze w obecności białek, tłuszczów itp. Podobnie jest z minerałami, które organizm powinien przyjmować nie w postaci jonowej, ale w postaci tzw. chelatów. Co to są chelaty? Są to trójskładnikowe elementy – minerały, witaminy i kwasy tłuszczowe (czyli organiczne minerały połączone z innymi substancjami organicznymi – łatwo wchłanialnymi przez organizm). Do tego proponuje się nam coraz więcej sposobów odżywiania, diet-cudów. Prawie wszystkie one zakładają ścisłe ograniczenie spożywania niektórych pokarmów (lub ich całkowite wyeliminowanie) oraz zmuszają do dokładnego liczenia kalorii, gramów, układania indywidualnych tabel żywieniowych. Jednak nasze nawyki żywieniowe i smakowe ulegają zmianom powoli. w praktyce więc mimo całej posiadanej wiedzy na temat prawidłowego odżywiania niechętnie rezygnujemy ze schabowego z kapustą i ziemniakami czy tłustego bigosu z kiełbasą popitych słodkim kompotem.

Każdy zbyt słony posiłek, każdy mocno posłodzony napój, to występek przede wszystkim przeciwko własnemu sercu. Oprócz tego coraz chętniej korzystamy z gotowych półproduktów kupowanych w sklepach. To całkiem zrozumiałe, gdyż w ten sposób możemy szybciej przyrządzić posiłek. Szybciej, ale zdajemy sobie sprawy, że nie ma to nic wspólnego ze zdrowym odżywianiem się.

W przemyśle spożywczym stosuje się coraz więcej różnego rodzaju dodatków do żywności. Stanowią one stały składnik zup, sosów, wędlin i innych przetworów mięsnych, tłuszczów, napojów, a także pieczywa. Nie są to tylko konserwanty przedłużające trwałość produktów (bowiem naturalna żywność praktycznie nie nadaje się do przechowywania, transportu i handlu), ale również najrozmaitsze substancje ułatwiające przebieg procesów technologicznych, służące ochronie składników pokarmowych, zachowania naturalnej barwy surowców, wzmacniające smak i aromat gotowych wyrobów. Oceń to sam: co tak naprawdę te dodatki, wszelkie „polepszacze” faktycznie polepszają? Wiesz doskonale, że polepszają wygląd, polepszają cechy tzw. handlowe. Towar ma się przede wszystkim dobrze sprzedawać. Jak niewiele ma to jednak wspólnego ze zdrową żywnością? Jak bardzo szkodliwie takie dodatki wpływają na nasze zdrowie?

Dlaczego coraz częściej lekarze i żywieniowcy ostrzegają, że dodatki zawarte w tzw. „polepszonej” żywności mogą zwiększać ryzyko chorób alergicznych i nowotworowych, zwłaszcza u dzieci, które nie mają jeszcze ukształtowanego systemu odtruwającego, umożliwiającego wydalanie związków toksycznych? Specjaliści mówią już o uczuleniowej epidemii w Polsce.

Może w Twojej rodzinie są również przypadki alergii? Może już zaakceptowałeś tę chorobę i traktujesz ją jako coś oczywistego, normalnego w naszych czasach? NIE JEST TO OCZYWISTE i NORMALNE!„Oto stało się jasne, że alergie wiążą się z postępem cywilizacyjnym. w krajach bogatych narastają lawinowo. w krajach biednych, gdzie jeździ mniej samochodów, a ludzie odżywiają się produktami naturalnymi i nie stać ich na leki, alergii jest o wiele mniej.”– tak wypowiada się prof. Jerzy Kruszewski, krajowy konsultant w dziedzinie alergologii („Ciężkie życie z pyłkiem”, Joanna Cieśla, Agnieszka Rybak, „Polityka” Nr 16, 17.04.2004 r.)

UCZULENIA SĄ CENĄ,
JAKĄ PŁACIMY ZA LUKSUS JEDZENIA
CORAZ SMACZNIEJSZYCH i ŁADNIEJ WYGLĄDAJĄCYCH
PRODUKTÓW ŻYWNOŚCIOWYCH.

W 700–1000 kg żywności, którą wchłania każdy z nas przeciętnie w ciągu roku, znajduje się ok. 6–8 kg dodatków chemicznych: konserwantów, sztucznych barwników, metali, pestycydów i innych substancji, które zdecydowanie nie są żywnością.

Czy wiesz, że:

  • w organizmie przeciętnego 20-latka jest już nagromadzonych ok. 14 kg szkodliwych substancji,
  • 15 milionów Polaków cierpi na niedobór witamin,
  • co druga kobieta, co trzeci mężczyzna, co szóste dziecko mają nadwagę,
  • prawie 100% ludzi w Polsce ma problemy z paradentozą z powodu nadmiernej konsumpcji cukru,
  • organizm wydala antybiotyk przez dwa lata, zaś przyjęte leki hormonalne lub hormony zawarte w zjadanej żywności (np. w kurczakach) w ciągu aż pięciu lat?

Wieloletnie badania prowadzone w Instytucie Pediatrii w Nowym Jorku wykazały, że niewłaściwe pokarmy – konserwowane, sztucznie barwione, zawierające środki chemiczne, typowe słodkie napoje, zwłaszcza z puszek, pasteryzowane mleko, napoje gazowane, jak również stosowanie substancji chemicznych w środkach higieny powoduje wzrost agresywności u dzieci i ich większą nadpobudliwość.

Jeden z badaczy problemu, dr Ben Feingold udowodnił, że przyczyną wzrostu agresji i nadpobudliwości dzieci jest również niewłaściwa dieta. Opracował i wdrożył w związku z tym 2-etapowy program odżywiania dziecka agresywnego osiągając wyjątkowo obiecujące rezultaty.

„Zbliża się czas, gdy 80 do 90% wszystkich infekcji będzie odpornych na leczenie znanymi antybiotykami”
(dr W. Gilbert, laureat Nagrody Nobla).

Okazuje się, że bakterie uodparniają się na nowy antybiotyk w ciągu pół roku! z tego względu stosowanie abtybiotyków w żywności stwarza wyjątkowo realne zagrożenie, bowiem nieświadome ich spożywanie grozi wyhodowaniem w organizmach ludzkich szczepów bakterii odpornych na inne antybiotyki.

Dodatkowe zagrożenie stanowi niebezpieczeństwo wprowadzenia do organizmu człowieka szczepów bakterii pochodzących z organizmu zwierzęcia już odpornych na antybiotyki. Nie jest to stwierdzenie bezpodstawne, ponieważ badania wykazały, że np. stosowanie w żywności antybiotyku zwanego awoparcyną stało się przyczyną pojawienia się w naszych organizmach bakterii Enterococcus odpornych na działanie innego antybiotyku - wankomycyny.

Wprowadzenie zakazu stosowania antybiotyków oraz stymulatorów wzrostu w paszach dla zwierząt jest potrzebą chwili. Postuluje się wprowadzenie na to miejsce tzw. probiotyków, tj. żywych bakterii symbiotycznych („dobrych” bakterii) np. z rodziny Lactobacillus oraz wyciągów z ziół. w sumie są to działania pozytywne. Tylko dlaczego nie planuje się stosować tego w produktach dla ludzi?

Wróćmy jednak do naszego układu pokarmowego. Jak widzimy, zamienia się on w śmietnik, a raczej składowisko chemicznych i innych trucizn. Czy Twoja wątroba jest w stanie to wszystko oczyścić? Czy przeciążony układ odpornościowy jest w stanie z tym wszystkim sobie poradzić? Nec Hercules contra plures..., czyli i Herkules nie poradzi przeciw wielu. Jak ma funkcjonować ciało, jeśli biochemiczna równowaga pokarmowa jest zaburzona i jeśli pokarm zawiera toksyczne dodatki?

Nasz codzienny pokarm, to pokarm przetworzony w wysokim stopniu. Mielenie, wybielanie, konserwowanie, mrożenie, puszkowanie, barwienie, wzbogacanie, dodawanie zapachów i antyseptyków skutecznie niszczy pierwiastki, enzymy i witaminy w nich zawarte i zmienia te pokarmy w typowe wypełniacze – w dodatku wysoce szkodliwe.

DUŻA SZANSA NA „ZAPUSZKOWANIE” PRZED CZASEM:
SPOŻYWANIE ŻYWNOŚCI ZAPUSZKOWANEJ.

Np. stosowanie konserwacji przy pomocy mikrofal powoduje przerwanie wiązań elektrochemicznych w białkach. Jeśli w dodatku połączy się to z głębokim mrożeniem, w efekcie otrzymujemy pokarm o wartości.. papieru. Zamiast wzmacniać organizm, zmuszamy go do wydatkowania energii, by przerobić taki „wyjątkowo odżywczy” produkt.

W białej mące i produktach z niej wytworzonych nie uświadczysz drobin kiełków czy otrąb. Pozbawiasz się w ten sposób naturalnej witaminy E, błonnika i wielu minerałów w naturalnej postaci. 20 – 30 lat temu zaopatrzenie organizmu np. w wapń odbywało się przede wszystkim poprzez pieczywo, którego mąka zawierała ok. 7-8% (70-80 g/kg) składników mineralnych. Tymczasem dzisiaj mąka tzw. „405” (pozornie o najwyższej jakości) zawiera zaledwie 0,405% składników mineralnych (4,05g/kg)!. Właśnie dlatego dodaje się dzisiaj do wypieków syntetyczne witaminy (np. w USA witaminy z grupy B) oraz minerały. Nie trzeba dodawać, że takie pieczywo ma już nieco inną cenę w porównaniu do „zwyczajnego”...

Mniej niż 150 kg w naszej rocznej diecie stanowią owoce i warzywa – nie licząc ziemniaków. Przeciętny Grek zjada ich ponad 420 kg, a w Grecji zachorowań na nowotwory jest prawie o połowę mniej niż w Polsce w proporcji do liczby mieszkańców.

Prawie połowa kalorii w naszym pożywieniu pochodzi z produktów mięsnych zawierających nasycone tłuszcze zwierzęce. A przecież dzisiaj warunkiem pełnego zdrowia jest zjadanie 5 razy dziennie minimum 200 g warzyw i owoców – to jest łącznie ok. 1 kilograma. Tak naprawdę powinniśmy zjadać ok. 2,5 kg warzyw i owoców dziennie. Czy to robimy? Czy mamy na to szanse? Czy nasz przewód pokarmowy wytrzymałby to? Dlaczego aż tak dużo? Powiemy o tym dalej.

Wszelkie zagrożenie dla zdrowia stanowią również oleje spożywcze otrzymywane metodami przemysłowymi. Działanie wysokiej temperatury, światła, tlenu, utwardzanie olejów powodują powstanie szkodliwych izomerów kwasów tłuszczowych. Porcja frytek z fast food’u zawiera ok. 8 g złych tłuszczów. Spożycie tylko jednego takiego posiłku z dużą ilością tłuszczów nasyconych prowadzi do głębokich zaburzeń w regulacji przepływu krwi trwające kilka godzin. Zaburzenia te nie występują, gdy w posiłku dostarczamy znaczne ilości naturalnych witamin E i C.

Ogromnym źródłem zagrożeń nowotworami są również chipsy, frytki, śniadaniowe płatki kukurydziane, kruche ciastka, mocno wysmażone mięsa. Zapytasz, dlaczego? Otóż w procesie gotowania, a głównie smażenia, przede wszystkim mięsa i ryb powstają silne kancerogeny w postaci tzw. amin heterocyklicznych stanowiących efekt metabolicznej oksydacji (utleniania). Uważa się je za jedną z głównych przyczyn raka. Warto dodać, że proces metabolicznej oksydacji doskonale blokują polifenole (zwłaszcza OPC).

Podczas badań prowadzonych w Katedrze Chemii Środowiska na Uniwersytecie w Sztokholmie oraz przez Państwowy Urząd ds. Żywności w Uppsali (Szwecja) wykryto ogromne ilości rakotwórczego akrylamidu w produktach żywnościowych bogatych w węglowodany i poddanych działaniu wysokiej temperatury.

Okazało się, że najwięcej akrylamidu występuje w wymienionych wcześniej produktach poddawanych obróbce termicznej. Stwierdzono, że akrylamid jest, co prawda, dość szybko wydalany z organizmu, ale wytwarza przedtem glicidamid wchodzący w reakcję z DNA komórek. w rezultacie wielostopniowych reakcji dochodzi do powstania i rozwoju raka („Smażone zabija!”, Piotr Zołociński, Angora nr 19/2002 r.).

Podstawą prawidłowej piramidy żywnościowej są warzywa, owoce i produkty zbożowe. Ta różnorodność jest kluczem do zdrowia. Istotny jest więc dzisiaj przede wszystkim sposób odżywiania (z dużą ilością antyoksydantów – np. OPC i kwasów tłuszczowych Omega 3). zwiększającymi przyrost masy mięsnej zwierząt oraz pestycydami zawartymi w pokarmie roślinnym tych zwierząt. Wszystkie te dodatki są źródłem estrogenów środowiskowych, które powodują zwiększoną ilość chorób (zwłaszcza nowotworowych). Samo zaś spożywanie produktów zwierzęcych w nadmiarze jest oddzielnym czynnikiem ryzyka powstawania nowotworów ze względu m.in. na obecność w mięsie i mleku tzw. kwasów sialowych (Neu 5Gc). Nie są one całkowicie trawione i wbudowują się w komórki ludzkie. Oczywiście – jest to ciało obce w naszym organizmie, więc układ immunologiczny stara się znaleźć „obcego” i zniszczyć go. Przy okazji dochodzi do niszczenia własnych komórek wskutek autoagresji immunologicznej.

Taka dieta przyczynia się również do powstawania osteoporozy, czyli rzeszotowienia kości (nie wspominając o szeregu innych chorób zwyrodnieniowych). Rzeszotowienie kości jest nie tyle rezultatem niedostatku wapnia w pożywieniu, co zjadania zbyt dużej ilości białka oraz braku innych (poza wapniem) składników, które są ważne dla utrzymania kości w optymalnym stanie (magnez, fosfor, mangan, cynk, miedź, bor, krzem, fluor, witaminy: A, C, D, B6, B12, K, kwas foliowy, podstawowe kwasy tłuszczowe itd.). Problem kryje się więc w prawidłowym (a raczej nieprawidłowym) odżywianiu. Najnowsze badania naukowe dostarczają mnóstwa dowodów na to, że np. nawyki żywieniowe wywierają ponad 10-krotnie silniejszy wpływ na rozwój nowotworu niż wszystkie pozostałe czynniki.

W naszym organizmie mamy „zamontowanych” szereg zabezpieczeń tak skutecznych, że nigdy nie powinniśmy chorować na raka. Na przykład produkowany jest enzym, który wycina uszkodzony odcinek łańcucha DNA i wstawia nowy, dokładnie zreplikowany. z wyjątkiem rzadkiej skłonności do tej choroby, trzeba kilkudziesięciu lat (30-40) totalnego niedbalstwa i ignorowania przez człowieka potrzeb własnego organizmu, aby te zabezpieczenia zostały zniszczone.

Nawyki żywieniowe są kształtowane zaś m.in. przez reklamy. i nie zdajemy sobie nawet sprawy, jak wielki wpływ na nasz sposób odżywiania mają reklamy. Reklamy zaś – to typowe narzędzia przemysłu, przy pomocy których skłania się nas do kupowania i konsumpcji.A jak działa przemysł w sferze produkcji żywności?

„Człowiek usiłuje ciągle przechytrzyć przyrodę i doprowadzić do tego, aby z najmniejszego areału powierzchni uzyskiwać możliwie największe zbiory i jak najtaniej produkować żywność. w naszym systemie ekonomicznym przemysł ma znacznie wyższą rangę i cieszy się większym szacunkiem niż produkcja żywności.

Dzięki temu przemysł jest skłonny realizować swoje interesy kosztem rolnictwa i utrzymywania cen żywności na niskim poziomie, aby możliwie dużo siły nabywczej ludności pozostawało na towary przemysłowe. Całkowicie różny sposób myślenia towarzyszy zakupowi mebli czy auta niż kupowaniu żywności. Dla ważniejszych pozycji ceny nie są decydującym czynnikiem dzięki wieloletniemu praniu mózgu przez reklamę.

Jeśli nie zaczniemy wreszcie ponownie troszczyć się o wartość produktów spożywczych, o warunki ich produkcji i wartość pracy rolnika, to ponuro wygląda nasza przyszłość i zdrowie oraz warunki życia naszych dzieci i wnuków.” („Na tropie zagadki wody”, H. Kronberger, S. Lattacher).

Potęga słowa, dźwięku, obrazu jest niewyobrażalna i trudna do zmierzenia. Na pozór obojętne nawet słowa mogą spowodować spustoszenia w świadomości.

REKLAMY – TO RODZAJ
INDOKTRYNACJI PSYCHOLOGICZNEJ
ODDZIAŁUJĄCEJ NA NASZE
NAJBARDZIEJ PODSTAWOWE EMOCJE.

Wiele mediów agresywnie i brutalnie wykorzystuje po prostu naszą uczuciowość. Poddawani atakom z każdej strony, nie mamy często czasu, by zastanowić się, pomyśleć, poddać chwili refleksji. w ten sposób zostajemy wychowani na typowego biernego konsumenta i zniewoleni mentalnie, zatracając to, co najważniejsze dla nas samych i naszych bliskich.„Polscy naukowcy z branży spożywczej robią nas w balona i za pieniądze uzyskane od koncernów żywnościowych polecają w reklamach produkty o wątpliwej jakości.«Przekrój» wyliczył, że instytucje takie jak Centrum Zdrowia Dziecka, łódzkie Centrum Zdrowia Matki Polki, Instytut Matki i Dziecka oraz Instytut Żywności i Żywienia użyczają swojego logo produktom spożywczym. Za jego umieszczenie na opakowaniu koncerny płacą im od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych.Okazało się, że wiele przetestowanych przez niemieckie laboratoria reklamowanych produktów nie nadawało się do regularnego spożycia. i tak w wodzie Żywiec Zdrój, polecanej w żywieniu najmłodszych, było więcej bakterii niż w zwykłej kranówce.” (Tygodnik ANGORA, nr 18, 30.04.2006r., „Przeczytane – Instytuty naukowej reklamy”, opr. Z. Natkański).

Wróćmy jednak do tego, co zawiera nasz pokarm.Dzisiejsza żywność jest pełna toksycznych związków – mówiliśmy już o tym. Natura przewidziała istnienie toksyn, ale przewidziała również odpowiednie metody obrony przed nimi. Natomiast prawdziwy problem ma natura ze związkami chemicznymi stworzonymi przez człowieka  – trudno tu o naturalne systemy obronne.

Nie do wiary, ale na świecie corocznie jest używanych ponad 400 milionów ton różnych substancji chemicznych – zarówno pestycydów jak i chemikaliów wykorzystywanych poza rolnictwem. Większość z nich wcześniej czy później znajdzie się w naszym środowisku. Niektóre z tych substancji są niesamowicie trwałe. Np. DDT pozostaje w przyrodzie w niezmienionej formie od kilkudziesięciu lat. Inne, w trakcie rozpadu przekształcają się w związki, o których budowie i działaniu nie mamy nawet pojęcia.

Eksperci alarmują, że spośród ok. 3500 przebadanych dotychczas substancji aż 7% wywołuje anomalie w procesie rozwoju zarodków i płodów, 21% uznano za potencjalnie groźne, a w przypadku 12% nie udało się wykluczyć toksyczności.

Dlatego tak ważne są działania profilaktyczne oparte przede wszystkim na prawidłowej diecie. Naturalne substancje w niej zawarte mają przede wszystkim oczyszczać organizm z toksyn i wyposażać go w skuteczną broń do pacyfikowania intruzów (np. wolnych rodników).

Źródło: Internet

do góry

 

 
 
LUCULLUS
 

Wesprzyj nas
Moja książka
DOSTAŁEM DRUGIE ŻYCIE czyli wpływ żywienia niskowęglowodanowego na pozbycie się większości chorób cywilizacyjnych
DOSTAŁEM DRUGIE ŻYCIE czyli wpływ żywienia niskowęglowodanowego na pozbycie się większości chorób cywilizacyjnych
Reklama
Kumax

Niezależna Telewizja