Szukaj na stronie
Statystyka

arkadia-polania.pl Real PR


Free counters!
stat4u


Projekt Młot

Projekt Młot (Project Hammer) dotyczy pieniędzy. Oszałamiających stosów pieniędzy. Takiej ilości pieniędzy, która przekracza wszystko, co kiedykolwiek słyszało się o światowych bankach, finansach i ekonomii. Dotyczy również podziemnego świata międzynarodowej bankowości i finansów, świata, o którym mówi się, że w rzeczywistości nie istnieje. Rzecz w tym, że on istnieje naprawdę.

Ten nie istniejący świat międzynarodowej bankowości ukryty jest zwykle przed widokiem publicznym przez staranne prowadzenie dwóch zestawów ksiąg rachunkowych. Jest również zamaskowany przed okiem dociekliwych badaczy przez nie kończącą się serię jawnych oszustw, zakończonych aresztowaniem i uwięzieniem licznych hochsztaplerów. Stwarza to zgrabną iluzję, że wszystko, co się dzieje, to zręczne oszustwa mające na celu oskubanie naiwniaków.

Takie oszustwa podpadają pod ogólny schemat High Yield Investment Programs, oszustwa Front End Fee i Prime Bank Note [w tłumaczeniu na polskie warunki odpowiada to aferom związanym z „Biofermem”, Bezpieczną Kasą Oszczędności Lecha Grobelnego itp. - przyp. tłum.]. Liczne śledztwa i procesy, zwłaszcza sprzężone z poważnymi ostrzeżeniami publikowanymi na stronach internetowych FBI, Departamentu Skarbu USA i innych, łatwo doprowadzają do wniosku, że nie ma czegoś takiego, jak „prawdziwe” programy handlowe. A siły, które za nimi stoją, wcale nie sprzeciwiają się wyciąganiu takiego wniosku. To stara historia z ukrywaniem drzew w lesie.

Kluczowy punkt, o którym trzeba pamiętać, czytając ten tekst, jest taki, że programy handlowe działają „poza księgowością”. Mówiąc innymi słowy, różne banki i banki centralne, które te programy obsługują, prowadzą dwa zestawy ksiąg: jeden zestaw do publicznej kontroli i drugi tylko do prywatnego wglądu. Inny fakt, o którym trzeba pamiętać, to to, że oficjalne programy przynoszą dość spektakularne zyski przy bardzo małym - w praktyce minimalnym - ryzyku, i ci, którzy zostali zaproszeni do objęcia udziałów w takim programie, osiągają szokująco wysoką stopę zysku. To zapewne jeden z powodów, dla którego bogaci stają się jeszcze bogatsi, a biedni pogrążają się coraz bardziej w otchłani ubóstwa.

Finansowo bankowy świat cieni, w którym istnieje Projekt Młot oddychający i produkujący pieniądze z niczego, jest małą, brudną tajemnicą zachodniej gospodarki. To metoda kreowania pieniędzy w sposób nie podlegający jakiemukolwiek nadzorowi czy kontroli. Młot czy liczne inne podobne do niego transakcje oparte są na podstawie znanej jako Programy Handlu Zabezpieczeniami1 (Collateral Trading Programs), chociaż używanych jest też wiele innych terminów i określeń.2

Powodem, dla którego istnieją takie programy, jest generowanie ogromnej puli pieniędzy przeznaczonych do użytku w oficjalnych (legalnych) projektach i operacjach. Pozytywną stroną jest to, że wiele pożytecznych projektów na całym świecie jest w rezultacie finansowanych przez takie programy handlowe. Negatywną z kolei jest to, że istnieją jeszcze bardziej tajemnicze projekty, w tym pewne czarne operacje.

Łączna pula tych wygenerowanych funduszy przechowywana obecnie na uśpionych i bezimiennych kontach bankowych dochodzi zdaniem wtajemniczonych do bilionów (tysięcy miliardów) dolarów. Nawet przy najniższych szacunkach jest tam przypuszczalnie ilość pieniędzy wystarczająca na spłacenie z naddatkiem długu narodowego USA. Przy najwyższych szacunkach chodzi o setki bilionów dolarów. Jak mi już wielokrotnie, niemal bez emocji, mówiono, te wyższe szacunki są bliższe prawdy. Nie wiem, jak wielkie są to naprawdę sumy, mogę jednak udokumentować kwotę 12 bilionów dolarów USA. Ta suma jest wymieniona w dokumentach zmarłego niedawno barona Kruppa, które stanowią część dodatkowego tomu akt Tajny Złoty Pakt (The Secret Gold Treaty, www.deepblacklies.co.uk).

Liczne różne źródła twierdzą, że programy te są używane również do prania pieniędzy wplatanych w cykl programu tak długo, aż staną się czyste jak nowe. Mówi się o narkotykach, broni i różnych zwykłych, brudnych transakcjach finansowych.

Odkąd dolary USA stanowią kamień węgielny wszelkiej działalności programu, Wuj Sam dostaje swoją działkę od każdej transakcji. Procent od dochodów zbierany jest poprzez prywatne umowy podatkowe wynegocjowane z rajami podatkowymi. Umowy te ułatwiają w dodatku ukrycie faktu istnienia tych programów przed świadomością publiczną. Krążą też nie potwierdzone plotki mówiące, że część podatku zmienia niekiedy przeznaczenie i jest wykorzystywana do zupełnie prywatnych celów. Jednakże zarzut ten jest niemożliwy do podtrzymania.

Londyn i Zürich to kluczowe ośrodki działania programu, chociaż transakcje są zwykle księgowane poprzez różne raje podatkowe. Londyn i Zürich to również centra złota i więcej niż jedno wiarygodne źródło potwierdza, że „czarne” złoto jest ważnym elementem działalności handlowej programu. Są również powody, aby przypuszczać, że część z udziałów Wuja Sama w zyskach jest używana do kredytowania Funduszu Stabilizacji Wymiany (Exchange Stabilisation Fund). Trafiają do wspólnej kasy z innymi funduszami i używane są do wspierania amerykańskiej gospodarki poprzez - oprócz innych manewrów - manipulowanie ceną złota, tak by utrzymać ją poniżej z góry założonej wartości.

Programy handlowe są domeną wielu rządów, ich departamentów skarbu i czołowych banków międzynarodowych, które wyposażone są z natury w odpowiednie mechanizmy umożliwiające skuteczny i potajemny handel. Dominują tu banki z państw grupy G7.

Zdarza się czasami, że pojawiają się różne problemy jako konsekwencja licznych kompetencji prawnych nadzoru, i chociaż zawsze jest ktoś, kto czuwa, aby do systemu trafiały tylko „czyste” pieniądze, to jednak czasami tak się nie dzieje. Fundusze podejrzanego pochodzenia wchodzą do systemu i są oczyszczane do białości przez taką właśnie papierową magię.

Wielkie ilości czarnego złota, gotówki czy innych form łatwo wymienialnych aktywów są używane jako „zabezpieczenie” do uruchamiania programów handlowych. Są również pewnego rodzaju rządowe obligacje i bony skarbowe, które są deponowane przez prywatne osoby w zachodnich bankach. Nikt nawet nie zamierza ujawniać tych „skarbnic”, które są z kolei używane przez wielkie banki do pokrywania emisji własnych „poza księgowych” skryptów dłużnych o wartości wielokrotnie większej, która może osiągać dziesiątki bilionów dolarów lub ich odpowiednik w innych walutach.

Z kolei te bankowe „papiery wartościowe” są sprzedawane w uzgodnionych uprzednio transakcjach „kupna-sprzedaży” z mocno obniżoną ceną (rzędu centów za dolara) w stosunku do wartości nominalnej tych skryptów dłużnych. Handel papierami wartościowymi między bankami - poprzez pełnomocników - jest zorganizowany i skoordynowany w taki sposób, że obligacje te są skutecznie „wyprane” czy też inaczej unieważnione, chociaż istnieją też scenariusze, w których wyemitowany papier wartościowy jest nabywany po uczciwej cenie rynkowej i istnieje aż do wykupu. W przeszłości handel papierami wartościowymi był realizowany w oparciu o papierowe dokumenty, lecz obecnie wszystko istnieje tylko na ekranie komputerów i czas życia takich obligacji liczy się w milisekundach.

Różnica między ceną zakupu i sprzedaży - zwana zwykle „rozpiętością cen” (w przypadku Programu Młot jest to, jak to już zostało powiedziane, wiele punktów procentowych) - generuje zysk. W innych transakcjach, zwłaszcza w programie Jacobe, w dokumentach, jakie widziałem, rozpiętość cen wynosiła co najmniej 10 procent emisji planowanej wartości nominalnej 27,5 biliona dolarów USA. Dawałoby to 2,75 biliona dolarów zysku. Jednakże z powodów nieznanych obecnie autorowi niniejszego tekstu wydaje się, że program Jacobe, prywatnie nazywany największym programem - „większym niż wszystkie inne razem wzięte” - zarobił, z wciąż niewytłumaczalnych przyczyn, tylko dwie trzecie tej sumy.

Nieco mniejszy, ale godny uwagi z innych względów, był zysk z Projektu Młot, który, jak się mówi, przekroczył 220 miliardów dolarów. Mówiąc ściśle, wyniósł on dokładnie 223‍ ‍104‍ ‍000‍ ‍008 dolarów.3

POWIĄZANIA Z BANKIEM NUGAN HAND

Jedną z centralnych postaci związanych z Projektem Młot był generał brygady Erle Cocke. W roku 1966 Cocke założył w Waszyngtonie razem ze swoim cichym wspólnikiem, generałem Eugene’em Phillipsem, firmę konsultingową Cocke & Phillips International. Było to w szczytowym momencie wojny w Wietnamie i zaledwie kilka miesięcy po tym, jak Paul H. Nitze wydał dyrektywę autoryzującą utworzenie programu znanego powszechnie jako „Task Force 157”, którego zadaniem było połączenie wszystkich sił tajnego wywiadu Marynarki Wojennej USA.

Task Force 157 pojawił się później w aferze banku Nugan Hand opisanej przez reportera Wall Street Journalu Johnathana Kwitny'ego w książce The Crimes of Patriots (Zbrodnie patriotów). Task Force 157 zakończył swoją działalność na polecenie admirała Bobby Raya Immana, gdy tylko odkrył on, że „dziki” agent CIA Edwin Wilson jest głęboko zaangażowany w działania TF-157. Wilson był odpowiedzialny za tak wiele intryg i przestępstw, że mogłoby to zwrócić czyjąś uwagę. Został ostatecznie aresztowany, osądzony i skazany na karę więzienia, gdzie przebywa do dzisiaj, walcząc o zwolnienie. Wielu ludzi jest obecnie przekonanych, że Wilson wykonywał rozkazy z góry i został cynicznie poświęcony, aby ochronić innych, wyżej postawionych graczy.

Jonathan Kwitny dowiedział się w czasie swojego śledztwa, że generał Erle Cocke prowadził biuro banku Nugan Hand w Waszyngtonie. Wspólnik Cocke’a zaprzeczył temu, mówiąc, że wynajmowali tylko powierzchnię biurową dyrektorowi hawajskiego oddziału banku Nugan Hand, generałowi, Edwardowi Blackowi. Generał Black to były oficer OSS, CIA i armii USA. Dowiedziono jednak, że to nieprawda. Kwitny dowiedział się, że w dokumentach złożonych w archiwum Departamentu Skarbu USA generał Cocke jest wymieniony jako „osoba odpowiedzialna” w biurze Nugan Hand w Waszyngtonie. Cocke oświadczył, że ktoś inny musiał włączyć te dokumenty do tych akt bez jego wiedzy lub zgody.

W kwietniu 2000 roku Cocke złożył liczące 67 stron oświadczenie, w którym opisał swoją wiedzę i zaangażowanie w Projekt Młot. Dziesięć dni później zmarł na raka trzustki. Jego rewelacyjne oświadczenie ukazuje go jako bardzo znaczącego i wysoko postawionego gracza w świecie, o którym niewielu z nas ma pojęcie.

Cocke walczył w trzech wojnach: II wojnie światowej, wojnie koreańskiej i wojnie wietnamskiej. Podczas II wojny światowej był oficerem artylerii i oficerem sztabu dywizji, przez jakiś czas przebywał też w niewoli niemieckiej. Służył pod dowództwem generała MacArthura w Korei i generała Westmorelanda w Wietnamie. Został wysoko odznaczony za swoją służbę, był udekorowany Srebrną Gwiazdą, dwukrotnie Brązową Gwiazdą z baretką, czterokrotnie Purpurowym Sercem4, francuskim Croix de Guerre plus Légion d’honneur (Krzyż Wojenny z Legią Honorową) oraz filipińskim Medal of Honour. Był najmłodszym Komandorem Narodowym Amerykańskiego Legionu5, a przed śmiercią został jego najstarszym Komandorem. Międzynarodowy Czerwony Krzyż odznaczył go dodatkowo medalem Cruz Roja, a Narodowe Chińskie Siły Powietrzne [tajwańskie] mianowały go Honorowym Towarzyszem Broni.

Cocke przez długie lata był Masonem Relikwiarza (pełnił w tej organizacji półoficjalną ochotniczą funkcję) i Wielkim Komandorem Zakonu Maltańskiego - tajemniczego watykańskiego zakonu, który szczyci się licznymi członkami służącymi lub blisko związanymi z wywiadem i służbą wojskową państw Zachodu. Co intrygujące, powiedział on, że jest pierwszym protestantem „od 1200 lat6, który został tak uhonorowany”.

W roku 1959 i ponownie w roku 1960 był członkiem delegacji USA na Zgromadzenie Ogólne ONZ, mając rangę (i pensję) ambasadora. Był poza tym pierwszym pełnoetatowym amerykańskim Zastępcą Dyrektora Wykonawczego Banku Światowego, którą to funkcję piastował przez 4 lata (1961-1964). W rozmowie z waszyngtońskim adwokatem, który prosił go o więcej szczegółów, wyjawił:

„W tym czasie posiadałem 28 procent akcji i oczywiście miałem najróżniejszych ludzi w [Departamencie] Skarbu, którzy mówili mi, co robić. Proszę mnie źle nie zrozumieć, ja podjąłem te wszystkie decyzje. Ale byłem tylko wykonawcą, byłem doręczycielem”.

Potwierdził również, że pracował dla każdego prezydenta USA: „Od Trumana aż do dzisiaj. W pewnym zakresie pracowałem dla nich wszystkich. Muszę zaznaczyć, że część z tego to drobne prace pomocnicze; byli ważniejsi od mnie”.

W dodatku do wspomnianych wyżej talentów i dokonań, Erle Cocke był bankierem, co w jego przypadku było profesją rodzinną. Jego pradziadek „zorganizował w roku 1867” bank, który był wtedy jedynym bankiem w Georgii. Jego dziadek założył bank około 1890 roku, a jego ojciec był prezesem Fulton National Bank (który przekształcił się później w Bank of America) i jednocześnie Prezesem Związku Bankierów Amerykańskich (American Bankers Association) oraz Przewodniczącym Korporacji Ubezpieczenia Depozytu Federalnego (Federal Deposit Insurance Corporation; w skrócie FDIC).

Zapytany o swoją wiedzę na temat bankowości, Cocke powiedział, że odbył wszystkie normalne kursy z tego zakresu, i dodał:

„Ja rozumiem bankowość. Mogę nauczać bankowości. Rozumie pan, co mam na myśli - na poziomie uczelni wyższej”.

Ta dogłębna wiedza była fundamentem jego firmy, Cocke & Phillips International, która rozpoczęła działalność jako „...normalna amerykańska firma lobbingowa, tutaj w Waszyngtonie, a skoncentrowaliśmy się szczególnie na bankowości. Kontakty w ONZ i w Banku Światowym pomagają w pracy nawet przez 10 lat”.

W podobny sposób podejmował się najróżniejszych „prac pomocniczych” dla niektórych rządowych agencji wywiadowczych. Wyjaśnił to następująco:

„Rzecz w tym, że jeżeli mają do ciebie zaufanie, to po prostu przychodzą i pytają: «Co mamy robić?» i nie odmawiasz im. Rozważasz różne alternatywy działania i dajesz im, rzecz jasna, kilka możliwości do wyboru. Prawie zawsze idą za naszą radą. Ja byłem administratorem, arbitrem. Byłem mediatorem ułatwiającym ludziom dogadanie się”.

Cocke zapytany, czy takie doświadczenie „byłoby szczególnie pomocne w świecie finansów i bankowości”, odrzekł: „O, tak. Byłem w stanie załatwiać sprawy, których inni nie potrafili”.

Jak zobaczymy, ta zdolność „załatwiania” spraw, których inni nie potrafili załatwić, rozciągnęła się także na Projekt Młot - operację finansową, w którą zaangażowany był głęboko według niego Citibank i jego prezes, John Reed. Cocke mówił, że mógłby bez kłopotu spotkać się z którymkolwiek z prezydentów [USA], ale nie mógł z Johnem Reedem.

ODSZKODOWANIE ZA ZABEZPIECZENIE

Po krótkim zapoznaniu się z karierą i talentami Cocke’a, wróćmy do wspomnianych wcześniej niewiarygodnych sum „czarnych” pieniędzy. Dla jasności, ta suma została wymieniona w oświadczeniu Erle’a Cocke’a. Jeśli, jak już była mowa, ta suma została potajemnie „stworzona” w rezultacie jakiś dziwnych, finansowych czarów-marów, nasuwa się pytanie: gdzie to wszystko się odbyło?

Według Cocke’a ta suma została zdeponowana na „ponad 30 różnych kontach bankowych”. Na pytanie, gdzie się te konta znajdowały, Cocke odrzekł: „Niemal w całości w Citibanku”.

Rozmówca Cocke’a zapytał wtedy: „Czy mogłyby być one [konta] wtedy pod kontrolą Reeda?” - mając na myśli byłego prezesa i szefa Citibanku.

Dalsza rozmowa Cocke’a z adwokatem wyglądała następująco:

ODPOWIEDŹ: Przypuszczalnie nie wszystkie, bowiem było w to zamieszanych tylu uczestników w różnych miejscach i krajach, tak że powiedziałbym, że nie, nie miał całkowitej kontroli, ale każdy zdawał sobie sprawę, że wszystkie decyzje muszą przejść przez niego.

PYTANIE: i były to, jak pan mówi, konta różnych ludzi z całego świata?

ODPOWIEDŹ: Tak.

PYTANIE: Do czego to doprowadziło?

ODPOWIEDŹ: Cóż, większość z nich uznała, że najważniejsza jest chciwość. i jeśli zaoferowali taką sumę pieniędzy, to chcieli dostać takie same pieniądze z powrotem. Cały ten sposób polegał praktycznie jedynie na tym. Nie lubię używać słowa „jedyny”, myślę, że „obecny” byłoby lepszym słowem.

PYTANIE: Czy te konta miały przynosić pożytek komuś, kto zaangażował się w jakiś program handlowy?

ODPOWIEDŹ: Wszyscy oni byli zaangażowani w program handlowy. Nie spotkałem nikogo, kogo nie pociągałoby zwiększenie swoich dochodów i swojej chciwości do najwyższego poziomu, gdyby tylko miał możliwość takiego zainwestowania pieniędzy.

PYTANIE: O ile dobrze zrozumiałem, każdy z tych ludzi, korporacji czy nawet rządów wierzył, że przez samo lokowanie tych funduszy w Citibanku w ramach tego programu otrzyma później wynagrodzenie?

ODPOWIEDŹ: To prawda.

PYTANIE: W efekcie zarządzania tymi funduszami przez Citibank, że tak powiem?

ODPOWIEDŹ: Tak. Krótko mówiąc przez [zarządzanie] całym tym programem.


Podczas składania tego oświadczenia generał Cocke został zapytany, czy wie, kto „stworzył” Projekt Młot „od podstaw”. Przyznał, że nie wie, i nawet nie chciał robić żadnych przypuszczeń na ten temat, niemniej dodał, że ktokolwiek puścił go w ruch, „musiał być kimś z wysokich sfer”. Zauważył też, że ktokolwiek to autoryzował, „oryginalna struktura w sposób oczywisty zmieniała z upływem czasu swoje proporcje”. Efektem było to, że część pieniędzy - zysk - była wykorzystywana niezgodnie z początkowymi zamierzeniami.

Różni ludzie zamieszani w Projekt Młot na jego różnych poziomach są przekonani, jak mi powiedzieli, że część z puli pieniędzy wykreowanych w tym projekcie została „przekierowana” i wykorzystana do ratowania wielu z największych banków światowych, które pod sam koniec lat osiemdziesiątych stanęły wobec widma niewypłacalności spowodowanej nierozważną polityką kredytową pod koniec lat siedemdziesiątych i na początku osiemdziesiątych. Nie ulega wątpliwości, że w tym czasie takie wielkie banki jak Citibank, HSBC, Chase [Manhattan], BoNY i inne stały na granicy katastrofy.

Inny pogląd na tę sprawę wyraził Daniel Hughes z pochodzącej z Florydy korporacji Hughes Oil Company. Hughes był przez kilka lat głęboko zaangażowany w wyszukiwanie zabezpieczeń, aby ulokować je w licznych programach handlowych. Kosztowało go to dziesiątki tysięcy dolarów, z czego większość była dość niejasnego pochodzenia. Taki jest los, który czeka tysiące niczego nie podejrzewających inwestorów, którzy nie przygotowani wkroczą do tego mrocznego królestwa.

Mimo to wygląda na to, że Hughes był zamieszany w próbę ulokowania zabezpieczeń w Projekcie Młot. Jest przekonany, że fundusze, które zostały przekierowane z Projektu Młot, trafiły na kontrolowane przez CIA konto w szwajcarskim banku otwarte na nazwisko nieżyjącego Howarda Hughesa. Daniel Hughes jest przekonany na podstawie wieloletnich badań, że w Projekt Młot zaangażowanych było 13,6 biliona dolarów USA w obligacjach, co dało około 1,1 biliona dolarów zysku, który został ukryty na koncie Howarda Hughesa w banku Credit Suisse. Wprawdzie nie ma żadnego wiarygodnego potwierdzenia tej opinii, niemniej pozostaje intrygujące przypuszczenie. Zwłaszcza w świetle uwagi generała Cocke’a, który stwierdził w swoim oświadczeniu, że czarne pieniądze wygenerowane przez programy handlowe mogłyby być ukrywane na uśpionych kontach, a założone 30 lat temu konto Howarda Hughesa niewątpliwie należy do tej kategorii.

Według opinii Cocke’a i innych ludzi, z którymi rozmawiałem, Projekt Młot rozpoczął działanie jako legalny, choć sekretny program handlowy mający na celu przetransferowanie z powrotem do kraju dolarowych majątków powstałych kilkadziesiąt lat temu. Cocke potwierdził to, odpowiadając na pytanie o ogólne cele Projektu Młot:

„Cóż, chodziło głównie o dostarczenie do USA pieniędzy z najróżniejszych przedsięwzięć, zarówno legalnych, jak i nielegalnych. Nie żeby zajmowali się przemytem jako takim - wszyscy zajmowali się biznesem, wycofywali dolary z odsetek z takich czy innych interesów, których sporo się nagromadziło przez lata czterdzieste i pięćdziesiąte. To chyba najszersza definicja, jakiej można by użyć. A byli w to wmieszani najróżniejsi ludzie i wszystkie narodowości...”

Zapytano następnie Cocke’a, kto stał za Projektem Młot. Czy były w to zamieszane „różne agencje rządu USA”?

„Tak. Oczywiście CIA, FBI, wszelkiego typu agencje bezpieczeństwa narodowego, Pentagon, tak w szerokim, jak i wąskim znaczeniu, Departament Skarbu oraz Rezerwa Federalna. Nikt nie stał z boku, każdy chciał brać w tym udział”.

Ale w Projekt Młot wmieszanych było jeszcze wiele innych podmiotów. Zwłaszcza wielki światowy bank, co się okazało w czasie dalszej rozmowy:

PYTANIE: Jakie inne banki i instytucje finansowe były w to wmieszane?

ODPOWIEDŹ: Cóż, jeżeli były wmieszane, to były to firmy związane z Citibankiem. „Związany” w znaczeniu, jakiego użył generał Cocke, oznacza, że jeden bank ma swoje konto w innym banku. Używane jest ono do obsługi transferu pieniędzy między tymi bankami i często wskazuje na łączące je „specjalne stosunki”. Kolejne pytanie brzmiało:

PYTANIE: Czy wie pan, które z nich były wmieszane? Czy [bank] Chase Manhattan był jednym z nich?

ODPOWIEDŹ: Jestem przekonany, że każdy duży bank w każdym większym kraju miał na jakimś etapie z tym do czynienia. Mógł odmówić albo wziąć w tym udział.

CITIBANK „SKĄPCEM”

Zapytano też Cocke’a, kto w „warunkach tego rozległego projektu” był „dominującym uczestnikiem”. Generał powiedział w oparciu o własne dochodzenie bez żadnych wątpliwości, że był to „nowojorski Citibank, zarówno jego oddział nowojorski, jak i biuro w Atenach w Grecji”. Dowiedział się również, że Młot był częścią „wciąż trwającego długoterminowego projektu”.

Następnie Cocke ujawnił, że Citibank „...zamierzał być zarządcą. Zamierzali prowadzić ten program. Zamierzali pełnić rolę płatnika. Byli strasznie skąpi”.

Cocke zapytany o główną osobę odpowiedzialną w Citibanku za obsługę Projektu Młot, powiedział, że „z wszystkich zapisów, przekazów i kontaktów wynika, że John Reed był zastępcą i, prawdę mówiąc, jedynym koordynatorem [projektu]”.

Reed, który był w tym czasie Prezesem i Przewodniczącym Citibanku, formalnie zaprzeczył swojemu udziałowi w Projekcie Młot. W zaprzysiężonym oświadczeniu złożonym w grudniu 2000 roku oświadczył, że „nic mu nie wiadomo o rzekomym Projekcie Młot”. Nic mu również nie wiadomo „o kimkolwiek o nazwisku Erle Cocke”. To oświadczenie powiększyło listę rzeczy, osób i zarzutów, o których również „nic mu nie było wiadomo”.

W liście z 12 grudnia 2000 roku Citibank oświadczył, że „nigdy nie emitował instrumentów finansowych opartych na posiadanych ilościach złota udostępnionych przez agencje rządu USA i Rezerwę Federalną w celu zapewnienia wypłacalności Citibanku w latach osiemdziesiątych ani też należących do innych banków handlujących złotem”.

To zaprzeczenie, chociaż tak dobitne, jest interesujące. Badania wskazują, że złoto pozyskane przez poprzednika CIA - OSS (Office of Strategic Services - Biuro Służb Strategicznych) - zostało zdeponowane w Citibanku (jak również w wielu innych bankach) nie w imieniu OSS czy CIA, ale w imieniu jednego z ich oficerów operacyjnych, Severino Garcii Santa Romany.

Po śmierci Santa Romany w roku 1974 część jego „aktywów” została nielegalnie nabyta przez ówczesnego prezydenta Filipin, Ferdinanda Marcosa, który był swego czasu jego adwokatem. Według wdowy po Santa Romanie, jej mąż, odkąd zaczął regularnie wyjeżdżać za granicę, udzielił Marcosowi ograniczonego pełnomocnictwa, ważnego tylko na terenie Filipin. Wydaje się, że Marcos w jakiś sposób wykorzystał je, aby zdobyć kontrolę nad złotem i innymi aktywami Santa Romany.

Opierając się na dokumentach znajdujących się w moim posiadaniu, można powiedzieć, że wydaje się prawdopodobne, iż znaczne ilości złota „posiadanego” przez Santa Romanę znalazły się później pod kontrolą ówczesnego tajnego współpracownika CIA, generał-majora Edwarda Lansdale’a. Te aktywa zostały jednak zdeponowane w szwajcarskim Union Banku. Warto zauważyć, że i tym razem zostały one złożone w prywatnym imieniu - w tym przypadku Eda Lansdale’a - a nie w imieniu agencji rządu USA. Te aktywa są najwyraźniej usunięte z rejestrów.

Wielkie ilości złota przechowywane w Citibanku wciąż znajdują się na kontach przypisanych do nazwisk Severino Garcii Santa Romany oraz Jose Antonio Diaza de la Paza (inne nazwisko Santa Romany), a także odpowiednich kodów: „Fanerst King Fisher” i „Burgst Harbor King”7. Było to przedmiotem sporu prawnego między spadkobiercami Santa Romany i Johnem Reedem z Citibanku.

Fakt, że złoto przechowywane w Citibanku i innych bankach nie zostało zdeponowane w imieniu Centralnej Agencji Wywiadowczej czy Rezerwy Federalnej, ale w imieniu Santa Romany, może być tym, czego potrzebuje Citibank, aby wykręcić się od odpowiedzi na niezbyt precyzyjne pytanie.



Przypisy:

1. Chodzi tu o zastawy i inne formy zabezpieczenia transakcji finansowych. - Przyp. tłum.

2. Inne używane nazwy to Przedsiębiorstwo Zwiększania Kredytu (Credit Enhancement Business) i Programy Akumulacji Kapitału i Restrukturyzowanych Długów (Capital Accumulation & Structured Debt Programs).

3. Inni wtajemniczeni są przekonani, że ta suma to część zysku z programu Jacobe a nie Młot.

4. Srebrna i Brązowa Gwiazda to odznaczenia za odwagę wykazaną na polu bitwy, z kolei Purpurowe Serce przyznawane jest za rany odniesione w walce. - Przyp. tłum.

5. Amerykański Legion (American Legion) to stowarzyszenie weteranów amerykańskich. - Przyp. tłum.

6. Lekka przesada, protestantyzm jako religia liczy sobie w najlepszym razie 500 lat. - Przyp. tłum.

7. Ta informacja pochodzi z listu opatrzonego datą 12 grudnia 1995 roku napisanego przez drugiego męża wdowy po Santa Romanie, C.E. (Jima) Browna, adresowanego do Departamentu Sprawiedliwości USA. Santa Romana używał również nazwiska J. Antonio Diaz. W rzeczywistości używał on do prowadzenia swoich interesów wielu nazwisk i wielu różnych firm.


Artykuł po raz pierwszy w języku polskim ukazał się w dwumiesięczniku Nexus w numerze 22 (2/2002)
Tytuł oryginalny: „Project Hammer: Covert Finance and the Parallel Economy”, Nexus (wydanie angielskie), vol. 9, nr 1

Źródło: Projekt Młot

do góry

 

 
 
LUCULLUS
 

Wesprzyj nas
Moja książka
DOSTAŁEM DRUGIE ŻYCIE czyli wpływ żywienia niskowęglowodanowego na pozbycie się większości chorób cywilizacyjnych
DOSTAŁEM DRUGIE ŻYCIE czyli wpływ żywienia niskowęglowodanowego na pozbycie się większości chorób cywilizacyjnych
Reklama
intymna, zmysłowa, romantyczna Kumax

Niezależna Telewizja