Cukrzyca: słodkie życie bez cukru
Czy z cukrzycy, której epidemia na całym świecie rozwija się w zastraszającym tempie, można się wyleczyć? Skromna lekarka z USA rzuca wyzwanie utartym poglądom, medycznym autorytetom i wielkim korporacjom, twierdząc, że to możliwe. i prostsze niż się wydaje.
To prawdziwy cud, że nikt jeszcze nie próbował odebrać zezwolenia na wykonywanie zawodu lekarza dr Mary Vernon z Lawrence w stanie Kansas. Od 1999 roku ta 52-letnia lekarka leczy ludzi chorych na cukrzycę metodą, która została zarzucona przez większość lekarzy jeszcze w latach 30. ubiegłego wieku.
Co gorsza, stosowana przez nią metoda jest całkowicie sprzeczna z wytycznymi Amerykańskiego Stowarzyszenia Cukrzycy ADA, organizacji non-profit, która w samym 2005 roku wydała na badania 51 milionów dolarów, więc chyba co nieco wie o cukrzycy.
Uparta pani doktor
Bez wątpienia więc dr Vernon stanowi problem, pytanie tylko, dla kogo? z pewnością nie dla swoich pacjentów. Oni po prostu zdrowieją. Ludzie przychodzą do niej z rozpoznaniem cukrzycy typu drugiego i - potwierdzają to wyniki wszystkich dostępnych badań laboratoryjnych - wychodzą uzdrowieni. i to mimo 51 milionów bardzo konkretnych powodów, sugerujących, że to się nie może udać, a już na pewno nie dzięki zwykłemu opróżnieniu spiżarni z węglowodanów.
Węglowodany to cukry
"Moim pierwszym zaleceniem dla pacjenta jest całkowita rezygnacja z węglowodanów w diecie - wyjaśnia dr Vernon, drobna, energetyczna lekarka w średnim wieku. - Często tylko tyle wystarcza, by zatrzymać objawy i by pacjent nie musiał już nigdy brać leków".
I to wszystko?! Owszem. Strategia banalnie prosta, mimo to kontrowersyjna. Jeśli dr Vernon i stale rosnąca grupa zwolenników tej metody mają rację co do węglowodanów, możemy mieć tu do czynienia z gigantycznym przeoczeniem (w najlepszym wypadku) wszystkich tych specjalistów od cukrzycy, którzy zalecają zupełnie inne i zazwyczaj o wiele trudniej dostępne (czytaj: droższe) sposoby walki z tą coraz częstszą chorobą.
Cukrzyca nie jest chorobą zakaźną
...a jednak szerzy się tak szybko (zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych), że powoli można zacząć mówić o epidemii tej choroby. 10 lat temu na świecie było 125 mln chorych, obecnie liczba ta oscyluje wokół 200 milionów, a według szacunków uczonych, w roku 2025 osiągnie poziom 300 mln osób. Cukrzyca i jej powikłania stają się jedną z najczęstszych przyczyn zgonów, skracając długość życia o 5 do 10 lat.
Zresztą, nie tylko wcześniejsza śmierć grozi cukrzykowi. Zanim przedwcześnie odejdzie z tego świata, może mu się on zmienić w istny padół łez - ludzie chorzy na cukrzycę są narażeni na takie nieprzyjemne konsekwencje jak impotencja, utrata wzroku, choroby nerek i tzw. stopa cukrzycowa, czyli zaburzenie ukrwienia kończyn dolnych, często kończące się amputacją.
"Sytuacja dojrzała do tego, żeby podjąć zdecydowane działania - przestrzega prof. David Katz z wydziału medycznego Yale University. - To, co kiedyś uważane było za cukrzycę związaną z wiekiem - dotykającą zazwyczaj otyłych ludzi w średnim wieku, prowadzących siedzący tryb życia - dziś szerzy się jak epidemia wśród dzieci poniżej 10. roku życia".
O co chodzi z tym cukrem?
Czym więc tak dokładnie jest cukrzyca? Mówiąc w skrócie, jest to zaburzenie wydzielania insuliny - produkowanego przez trzustkę hormonu odpowiedzialnego za wpuszczanie z krwi do komórek glukozy - cukru prostego, który Twój organizm wykorzystuje jako paliwo. Problem pojawia się, gdy - często z powodu nadwagi - Twoje komórki stają się mniej wrażliwe na działanie insuliny i chociaż ona puka do ich drzwi, one się nie otwierają. w rezultacie trzustka uwalnia coraz więcej insuliny, żeby dostarczyć do komórek taką samą ilość glukozy.
Ta sytuacja, zwana insulinoopornością, to pierwszy stopień cukrzycy typu 2. w miarę, jak insulinooporność się zwiększa, trzustka musi wydzielać ogromne ilości insuliny, aby upchać na siłę niezbędną komórkom glukozę. w końcu trzustka osiąga pułap swoich możliwości i wtedy ilość cukru we krwi (tego czekającego na wpuszczenie do komórek) dramatycznie rośnie. Wówczas lekarze rozpoznają podwyższony poziom cukru.
A może być (i często jest) jeszcze gorzej - komórki beta w trzustce, odpowiedzialne za produkcję insuliny, wyczerpane długim, ponadnormatywnym wysiłkiem zaczynają szwankować i w końcu przestają w ogóle produkować insulinę. (W cukrzycy typu 1 zaburzenia układu immunologicznego niszczą większość komórek beta). A kiedy one przestają ją produkować, jesteś skazany na dożywotnie zastrzyki z insuliny.
Albo i nie (jeśli dr Vernon ma rację)
W odróżnieniu od tłuszczu, błonnika i białka, które mają niewielki, o ile w ogóle, wpływ na poziom cukru we krwi, węglowodany, takie jak skrobia czy cukier, pod wpływem procesów trawiennych są szybko rozkładane na trafiającą do krwiobiegu glukozę. Zatem, im więcej zjesz węglowodanów, tym wyżej i szybciej rośnie poziom cukru we krwi.
Nic więc dziwnego, że jeśli masz cukrzycę, kontrolowanie poziomu cukru przez ograniczenie spożycia węglowodanów wydaje się logiczne. Bonusem jest zmniejszenie liczby kalorii, co sprawia, że chudniesz, a więc zmniejszasz ryzyko wystąpienia insulinooporności.
W świetle takiego rozumowania dosyć niezrozumiała jest polityka Amerykańskiego Towarzystwa Cukrzycy (ADA), które w zaleceniach dietetycznych dla cukrzyków poleca, by budować dietę wokół pieczywa. Cukrzyk "...powinien jeść więcej produktów zbożowych, fasoli i warzyw zawierających skrobię niż jakichkolwiek innych produktów". i chociaż poleca się pieczywo pełnoziarniste, trzeba pamiętać, że kromka pełnoziarnistego białego chleba to nadal w 80% skrobia.
Zważywszy że słodycze i tłuszcze znajdują się na samym szczycie piramidy żywieniowej ADA, wygląda na to, że organizacja ta koncentruje się nie tyle na walce z cukrzycą, ile na jakichś innych schorzeniach. i rzeczywiście: "Na dłuższą metę prawdziwym zmartwieniem są choroby serca - przyznaje dr Marion Franz z 11-osobowej rady ekspertów, współautorka zeszłorocznego zestawu zaleceń dietetycznych dla cukrzyków. - To główna przyczyna śmierci cukrzyków".
Wynika z tego, że ADA używa jedzenia jako broni do walki z komplikacjami cukrzycy, zamiast do walki z samą cukrzycą. A jednocześnie w zaleceniach ADA znaleźć można informację, że ludzie, u których wykryto cukrzycę typu 2, powinni brać metformin, lek spowalniający wytwarzanie glukozy przez organizm.
"Sami sobie zaprzeczają - komentuje prof. Richard Friedman, prezes amerykańskiego Towarzystwa Żywienia i Metabolizmu. - Chcą, żeby cukrzycy brali lek na obniżenie poziomu cukru we krwi, a jednocześnie zalecają dietę, która ma wręcz odwrotny skutek".
Weź pigułkę - to prostsze niż jakieś diety
"Metorfin to coś w rodzaju zabezpieczenia dla ludzi, którzy nie chcą lub nie potrafią zastosować się do zaleceń dietetycznych i zmiany trybu życia" - wyjaśnia dr John Buse z ADA. i to jest chyba rozwiązanie zagadki. Lekarze z ADA doszli do wniosku, że ludzie - nawet chorzy - nie są w stanie wziąć spraw w swoje ręce i sami o siebie zadbać, w związku z czym zalecają im najprostszy z możliwych sposobów: weź pigułkę.
Podobną rolę - przynoszenie natychmiastowej ulgi bez wysiłku - pełni insulina w zastrzykach. Dopóki w 1921 roku kanadyjski uczony Frederick Banting nie odkrył, że wstrzyknięcie insuliny chorym na cukrzycę psom przywraca im prawidłowy poziom cukru we krwi, jedynym sposobem walki z za wysokim poziomem cukru we krwi było ograniczenie spożycia węglowodanów.
Dr Vernon uważa, że tamta zapoznana dziś metoda miała sens: "Uważam, że najpierw trzeba skupić się na przyczynie, a dopiero potem na symptomach - mówi. - i dlatego najpierw staram się wyeliminować węglowodany z diety".
Potwierdzone naukowo
Dr Vernon nie jest znachorem ani czarodziejką, lecz lekarzem, dlatego opublikowała rezultaty leczenia dietą niskowęglowodanową swoich ponad 60 pacjentów, by również inni mogli ją stosować. Jednak w świecie współczesnej medycyny opisy przypadków pacjentów pojedynczego lekarza mają niewielkie znaczenie. Dlatego w 2003 roku uczeni z Duke University postanowili sprawdzić metodę dr Vernon w warunkach kontrolowanych.
Jakie uzyskali wyniki? Po czterech miesiącach kuracji niskowęglowodanowej 17 spośród 21 pacjentów z rozpoznaną cukrzycą albo znacznie zmniejszyło dawki przyjmowanych leków, albo mogło zupełnie z nich zrezygnować.
"Gdy ograniczy się spożycie węglowodanów, zmniejszenie dawek insuliny i innych leków na cukrzycę jest nie tylko korzyścią. To wręcz konieczność - mówi autor badania dr William Yancy. - W przeciwnym wypadku poziom cukru we krwi spadłby zbyt nisko".
Czym zastąpić cukier?
No dobrze, ale skoro nie można jeść węglowodanów, czyli pieczywa, makaronów, ryżu, ziemniaków itd., to co wolno jeść? Wybór wcale nie jest taki mały, jakby się wydawało: można jeść tłuszcze, białko i warzywa zawierające mało skrobi, czyli te, w których zjada się nie korzenie, lecz górne części roślin.
Głównym zarzutem przeciwko diecie niskowęglowodanowo-wysokotłuszczowej jest to, że - no cóż - jest wysokotłuszczowa właśnie. Bo przecież wszyscy wiedzą, że nadmiar tłuszczu w diecie to prosta droga do chorób serca, prawda?
"Nieprawda! - odpowiada dr Jeff Volek, specjalista od żywienia z University of Connecticut. - Nasze badania wykazały, że zastąpienie w diecie węglowodanów tłuszczami nasyconymi ma doskonały wpływ na układ krążenia. Niskie spożycie węglowodanów zmniejsza ilość produkowanych przez organizm tłuszczów nasyconych i zwiększa wydajność spalania tłuszczów dostarczonych wraz z pożywieniem".
Jak podkreśla dr Volek, wiele badań wskazuje na większą skuteczność diety wysokotłuszczowej niż wysokowęglowodanowej w walce z chorobami serca.
Nic na hurra
Dlaczego zatem, mimo tak obiecujących rezultatów, dieta wysokotłuszczowa nie jest obowiązującym standardem leczenia cukrzycy? Eksperci ADA wyjaśniają, że cytowane przez zwolenników tej diety badania były zbyt krótkie, że nie są znane konsekwencje długiego jej stosowania. i w pewnym sensie mają rację, ponieważ istotnie badania nad dietą wysokotłuszczową trwają dopiero od niedawna.
Jest jedno ale: znane są wyniki bardzo długich, bo trwających 25 lat badań epidemiologicznych wśród Eskimosów, którzy aż do lat 80. żywili się głównie tłuszczami i białkiem. Węglowodany stanowiły jedynie 3% ich diety. i Eskimosi mieli chyba najniższy na Ziemi odsetek chorób serca i cukrzycy. w ciągu trwających 25 lat badań tylko jeden spośród 1800 ich uczestników zapadł na cukrzycę.
Wybór należy do Ciebie
Sposób propagowany przez dr Vernon wymaga nauczenia się pewnej dyscypliny i pewnie nie każdy będzie umiał proponowaną przez nią dietę utrzymać. Wielu ekspertów w dziedzinie dietetyki uważa, że stosowanie surowej diety, a za taką uważa się dietę niskowęglowodanową, jest co najmniej niepraktyczne, a prawdopodobnie niemożliwe.
"A co Twoim zdaniem jest bardziej niepraktyczne - ripostuje dr Vernon - unikanie chleba i cukru, czy codzienne wstrzykiwanie insuliny? Sam sobie odpowiedz na to pytanie".
"Jeśli uważasz, że insulina jest wygodniejsza, bierz ją - mówi dr Vernon. - Ale z mojego doświadczenia wynika, że ludzie, którzy wybrali opcję dietetyczną, są o wiele zdrowsi i szczęśliwsi".
Tu zamyśla się na chwilę i dodaje: "A przecież w gruncie rzeczy o to właśnie chodzi, prawda?"
Mniej cukru na talerzu - mniej cukru we krwi
Terminy "cukrzyca" i "nietolerancja glukozy" można stosować zamiennie. Nietrudno więc domyślić się, że powinieneś unikać tego, co zawiera dużo glukozy, czyli pieczywa, ryżu, makaronów i ziemniaków. Jednak dr Vernon, zamiast o zakazach, woli mówić o tym, co wolno i czym można się cieszyć. A zatem trzymaj się poniższych wskazówek i wylecz się jedzeniem.
Jedna uwaga: jeśli przyjmujesz leki na nadciśnienie lub cukrzycę, koniecznie skonsultuj się z lekarzem, gdyż taka dieta spowoduje spadek zarówno poziomu cukru, jak i ciśnienia.
Zasady:
- Jedz, żeby się najeść, a nie napchać.
- Nie opuszczaj posiłków, zwłaszcza śniadań.
- Każdy posiłek musi zawierać białka, np. mięso, sery lub orzechy.
Podstawy:
- Warzywa. Skup się na tych, w których jesz to, co wystaje ponad ziemię, np. brokuły, szparagi, szpinak, kalafior etc. Jedna porcja surowych jarzyn to objętość piłki do tenisa, gotowanych - objętość połowy szklanki. Powinny się pojawić na Twoim stole co najmniej cztery razy dziennie.
- Mięso i jaja. Jedz ich tyle, ile tylko chcesz, tzn. oczywiście do syta, ale nie do opchania. Świetnym wyborem będą drób i ryby.
- Sery. Codziennie zjadaj około 10 dkg twardego sera, np. parmezanu albo ementalera.
- Owoce. Nie przesadzaj. Ogranicz spożycie do miseczki melona albo owoców leśnych (np. jagód, jeżyn, malin etc.) dziennie.
- Orzechy. Zjadaj garść dziennie.
- Dodatki. Keczup, musztarda, sos sojowy i sos Tabasco (w rozsądnych ilościach).
- Dressingi do sałatek. Olej, ocet i oparte na majonezie tłuste dressingi, zawierające nie więcej niż 2 g węglowodanów w porcji.
- Tłuszcze. Najlepsze są oliwa z oliwek i olej rzepakowy. Pozostałych też możesz używać, ale w niewielkich ilościach.
- Napoje. Pij 1,5 -2 litry wody dziennie. Herbatę i kawę pij niesłodzone.
Co na to ekspert?
Prof. dr hab. med. Józef Drzewoski, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych z Oddziałem Diabetologii i Farmakologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi:
Czy stosowanie diety niskowęglowodanowej i bogatej w tłuszcze przez chorych na cukrzycę jest uzasadnione? z treści artykułu Czytelnik może wysnuć wniosek, że warto zmienić dietę na niskowęglowodanową i niskotłuszczową. Ja jednak - podobnie jak większość naukowców i lekarzy - przestrzegałbym przed jej stosowaniem. Bo brakuje przekonujących dowodów na jej skuteczność i bezpieczeństwo.
Nawet najbardziej entuzjastyczne opinie pojedynczych badaczy nie zastąpią rzetelnych i obiektywnych badań klinicznych. Dlatego z niecierpliwością oczekuję ogłoszenia wyników badań nad skutkami długotrwałego stosowania tej diety, prowadzonych na szeroką skalę w USA od 2000 roku.
Tymczasem Amerykańskie Towarzystwo Diabetologiczne (ADA), skupiające najwybitniejszych diabetologów i dietetyków, ustaliło w połowie 2006 roku, że dieta dla każdego pacjenta powinna być dobierana i ustalana indywidualnie. Każdy chory jest inny, jeden ma nadwagę, drugi jest szczupły, jeden jest starszy, drugi młodszy... Sama cukrzyca może też być bardziej lub mniej zaawansowana, być insulinozależna lub nie, mogą jej towarzyszyć inne choroby...
To wszystko ma przecież wpływ na zalecaną dietę. Dlatego właśnie indywidualne podejście wydaje się najtrafniejszym rozwiązaniem. Reasumując, dostępne w tej chwili dane nie pozwalają zalecać chorym na cukrzycę diety niskowęglowodanowej i bogatej w tłuszcze.
Niestety - mówiąc wprost - cukrzyca jest nadal nieuleczalna. Na szczęście współczesne metody leczenia, czyli dobrana indywidualnie dla danej osoby dieta, zwiększenie aktywności fizycznej i leki obniżające poziom cukru we krwi pozwalają zmniejszyć ryzyko wystąpienia groźnych powikłań, wydłużają życie i - co bardzo ważne - poprawiają jego komfort. Cukrzyca nie musi być zatem źródłem nieustannego stresu. Wystarczy stosować się do zaleceń lekarzy.





