Szukaj na stronie
Statystyka

arkadia-polania.pl Real PR


Free counters!
stat4u


Artykuły o metodzie NIA i dr Ashkarze

Czwarty Wymiar

Potencjał naszej świadomości | Środa, 28 października 2009

Ashkar

Mam wrażenie, że gdy Janusz Zagórski startował z „Harmonią Kosmosu”, nie wiedział, jak wiele będzie problemów ani jak wielkie będzie to przedsięwzięcie. Tak samo było z nami - mówi Bill Ryan, współtwórca Projektu Camelot, jeden z najbardziej oczekiwanych uczestników tegorocznego, szóstego już Zlotu Ludzi Nowej Ery w masywie magicznej góry Ślęży.

Projekt Camelot to wywiady z ludźmi z rządowych i wojskowych agencji, którzy opowiadają o sprawach rzadko przenikających do opinii publicznej. Bill Ryan przeprowadza je wspólnie ze swoją partnerką, Kerry Cassidy, byłą producentką filmową z Hollywood.

Nie łykajmy wszystkiego

Na początku dla nas samych było zaskoczeniem, że ci różni ważni ludzie chcą z nami rozmawiać (choć często nieformalnie, pod przybranym nazwiskiem) i opowiadają o pilnie skrywanych tajemnicach życia na Ziemi, wydarzeniach, planach - mówi Bill Ryan. - Dziś oceniamy, że około połowa tych, którzy pracują dla różnego rodzaju potężnych agencji i służb, biorą udział w tajnych projektach, to naprawdę dobrzy ludzie. w młodości wierzyli oni, że pomagają światu i rasie ludzkiej, a gdy odkryli prawdę, pozostali na stanowiskach, bo wciąż mieli przekonanie, że będą w stanie coś zmienić.

Po przeprowadzaniu pierwszych wywiadów Bill Ryan i Kerry Cassidy założyli stronę internetową i zaczęli je na niej umieszczać.

Jak mówili Indianie: Nikt nie jest właścicielem drzew i nieba, tak my uważamy, że nikt nie jest właścicielem wiedzy na temat rasy ludzkiej. Dlatego udostępniamy nasze wywiady za darmo, próbujemy być alternatywnym źródłem informacji. Chcę przy tym podkreślić, że nie jesteśmy jedynymi, którzy to robią. Dołączyliśmy tylko do innych, którzy idą obraną przez siebie drogą do nowego świata. Chodzi o to, by nie być konsumentem podawanych nam informacji - tak jak jesteśmy konsumentami jedzenia z hipermarketów - lecz by zastanawiać się nad własną rolą w świecie, nad tym, że mamy dużo więcej władzy, niż nam się wydaje.

Kocham kochać

Jak przekonywał Bill Ryan, największymi tajemnicami nie są odwiedziny z kosmosu czy plany dotyczące ludzkości. Najpilniej skrywany sekret to faktyczny potencjał naszej świadomości. Dlatego każdy z nas może mieć swój własny projekt - pracę nad swoją świadomością i duchowością. Zlot zgromadził ludzi - bardziej lub mniej znanych, ale otwartych na nowe - którzy te własne projekty realizują i dzielą się swymi doświadczeniami z innymi.

- Fakty można zmieniać - twierdzi Ewa May, która przyleciała na zlot z Australii. - Gdy pracuje się z boskim światłem, życie jest zupełnie inne, piękne, pełne niespodzianek, można powiedzieć, że płyniemy na jego radosnej fali. Jeśli wejdziemy w takie światło, przyciągamy życzliwych ludzi, wybieramy dobre i proste drogi. A to, co przychodzi z boskiego planu, nigdy się nie rozpada. Po wielokroć powtarzane przez Ewę May zdanie, także podczas późniejszej nocnej medytacji, to: Kocham kochać, kocham miłość.

- Bo ono się sprawdza - przekonuje. - Najważniejsza jest komunikacja serca, poprzez czakrę Chrystusową. w ten sposób można komunikować się z drugim człowiekiem nawet wtedy, gdy mamy bardzo duży problem.

A jak się przenieść do wyższego wymiaru?

- Wzlatywać, wzlatywać - mówi z uśmiechem Ewa May. - A wzlatywać można wtedy, gdy jest w nas radość i miłość.

O tym samym - choć w kontekście pewnej techniki - mówił młody człowiek, który porzucił dotychczasowy sposób życia i chcąc zachować pewną anonimowość, występuje jako Merhlin, założyciel Merhlin Laboratory.

- Przeniesienie centrum uwagi z głowy w okolice mostka, przenosi nas na wyższy poziom świadomości - przekonuje, proponując proste ćwiczenie. - Jeśli zamkniemy na chwilę oczy i przyłożymy rękę do mostka, zobaczymy światełko. Gest ten, wielokrotnie powtarzany, podnosi naszą świadomość. Dzięki tej prostej metodzie możemy przenieść się do świata duchowości, wejść w centrum siebie, poczuć się światłem.

- Jeśli nie ma pokoju w twoim sercu, nie będzie go i na świecie.

Iskierka Boga

Bardzo osobistym przeżyciem doświadczenia Boga w sobie podzieliła się z uczestnikami Zlotu Sylwia Chrzanowska, młoda podróżniczka, która wybrała się na wyprawę dookoła świata i siedem miesięcy spędziła w Peru. Tam, w pierwotnej peruwiańskiej dżungli, wzięła udział w ceremonii picia ayahuaski, która - jak podkreśla - nie jest narkotykiem.

- Szaman powiedział nam: Ayahuasca ma świadomość. Ja po tym doświadczeniu mogę stwierdzić, że ayahuasca otwiera świadomość, pozwala dotrzeć do odpowiedzi na dręczące nas pytania, które to odpowiedzi są już w nas. (Pisał o tym w numerze 7/2009 „Czwartego Wymiaru” dr E. Fajdysz - przyp. red.).

Napój sporządzony z winorośli zwanej ayahuasca smakował - jak mówi Sylwia Chrzanowska - ohydnie. A potem… Poczułam się połączona z naszym pierwotnym DNA, jakby ayahuasca mnie próbowała - opowiada dziewczyna. - Ponieważ nie mam w życiu jakichś wielkich problemów, moim pytaniem było: Kim jest Bóg i jak nas widzi swoimi oczyma?

I cóż się okazało?

- Ukazał mi się chłopczyk w wieku 5-6 lat, który zaczął opowiadać o stworzeniu świata. Mówił: Na początku zdałem sobie sprawę, że jestem. Potem zacząłem odczuwać miłość. Była wokół, nade mną, pode mną - miłość, iskierka. Dodawałem wszystko z siebie do tej iskierki, ale to jeszcze nie byłem ja. Czułem frustrację, smutek - i też je dodałem. Ale to wciąż jeszcze nie byłem ja. Bezradnie westchnąłem, uuuffff… i dodałem do iskierki i to westchnienie, oddech… i Bóg stworzył siebie. A ja czułam, jak wypełnia każdą moją komórkę. Nagle ja byłam Bogiem, Matką, Ojcem. A On mi mówił: Ja i ty jesteśmy jedno. Możesz wyznawać miłość na różne sposoby. Cokolwiek robisz, poprzez swoją wiarę razem kreujemy rzeczywistość. Rozmawiałam z Bogiem przez pięć godzin.

Co pozostało z tej rozmowy w codziennym życiu?

- Wiem, że Bóg to jest On i Ona, że jestem kreatorem i że wszystko robimy razem. Od czasu podróży postanowiłam, że będę mieć więcej czasu na ważne dla mnie sprawy, będę pracować mniej, a zarabiać więcej. i tak się dzieje. Bo tak chcę.

Dzieci wiedzą więcej

Niezawodnym sygnałem, że świat wkracza na nową drogę, są nasze dzieci.

- Jest coraz więcej dzieci z niesamowitą percepcją, które pamiętają swoje poprzednie wcielenia, podpowiadają rodzicom, co mają robić - mówi Bill Ryan. - Rodzice i nauczyciele się ich obawiają, może nie tyle ich, ale tego, co dzieci te reprezentują. Opowiadają one dziwne historie, zadają pytania, na które dorośli nie mają odpowiedzi. Dlatego jeżeli jesteście rodzicem takiego dziecka, dziecka, które ma niewidzialnego przyjaciela, nie mówcie mu, że jest głuptasem. To, co wasze dziecko opowiada, może być prawdziwe - uczula Bill Ryan.

- W Indiach każde dziecko potrafi wskazać przedmioty, które należały do niego w poprzednich wcieleniach i nikt się temu nie dziwi - zwraca uwagę Danuta Sharma, która spędziła w tym kraju ponad dwadzieścia lat. - Nie dziwią tu także inne rzeczy, które w krajach Zachodu uważane są za bajki. Choćby to, że są w Indiach jogini, którzy żyją w górach po pięćset lat.

Pani Danuta pięknie opowiada o kraju, na który - według jej słów - nie należy spoglądać materialnymi oczyma.

- Prawdziwe Indie tkwią w sercach ludzi - podkreśla. - Zresztą w dawnych Indiach nie było dostępu do wiedzy materialnej bez wiedzy duchowej. Dlatego, że sama wiedza materialna, bez wsparcia ducha, może być użyta przeciwko człowiekowi. To wspomniani jogini, wespół z innymi świętymi osobami na całym świecie, utrzymują Ziemię w całości. i to też nikogo nie dziwi. Podobnie jak wiedza i przepowiednie dotyczące historii Ziemi, spisane na liściach palmowych. Do tej pory wszystko się sprawdzało. Planuję pojechać w najbliższym czasie do jednej z dwunastu takich Bibliotek Liści Palmowych na południu Indii i zapytać o historię Polski.

Wyrzucić raka

Mając wsparcie wiedzy duchowej, dźwięków tybetańskich gongów i wspólnych medytacji, uczestnicy imprezy otrzymali również sporą dawkę wiedzy materialnej, choć także alternatywnej. Wielkie zainteresowanie budził dr George Ashkar, z pochodzenia Ormianin, z wykształcenia fizyk nuklearny, który zaczął szukać lekarstwa na raka.

- Dziś potrafię odpowiedzieć na pytanie, czym jest rak i jak go leczyć - mówi dr Ashkar. - Jest to choroba odmienna od wirusowych czy bakteryjnych i de facto nie stanowi ona problemu medycznego, a fizyczny. Medycyna, lecząc nowotwory, niszczy komórki rakowe. i o ile w przypadku wirusów i bakterii jest to działanie skuteczne, o tyle w przypadku raka się nie sprawdza. Gdyż komórki rakowe to tylko efekt choroby, a nie jej przyczyna. w przypadku raka przyczyną choroby są kancerogeny - związki chemiczne, które codziennie dostają się do organizmu wraz z jedzeniem i kumulują w nim latami. Ich nie da się zniszczyć, tak jak wirusów i bakterii, trzeba je z organizmu wyrzucić.

Dr Ashkar opracował metodę, która pozwala na oczyszczenie organizmu ze szkodliwych związków chemicznych. Mówiąc w największym skrócie, polega ona na zrobieniu ranki na podudziu (otwarciu kurka układu limfatycznego), użyciu liścia kapusty i ziarenka cieciorki.

- Organizm jest inteligentny, sam decyduje, z czego się oczyścić - podkreśla dr George Ashkar.

- Jeśli ktoś się zastanawia nad skutecznością tej metody, niech spojrzy na dr. Ashkara - dodaje Alex Polanski, tłumacz jego książki. - On sam zachorował na raka trzustki, lekarze (w USA, gdzie mieszka obecnie George Ashkar - przyp. red.) otworzyli mu brzuch i z powrotem zaszyli, stwierdzając, że nowotwór nie jest już operacyjny. To było w 1985 roku. Dr Ashkar zastosował swoją metodę i dziś nam o niej opowiada.

Dla wielu obecnych słowa dr. Ashkara stanowiły nowość, budziły zaskoczenie, ale zaraz wokół pojawiły się osoby, które już jego metodę stosują.

Brahma - Światowid

Nie zabrakło i niespodzianek innego rodzaju. Zaskoczeniem, nawet dla samych organizatorów Zlotu, był pomysł i dzieło Piotra Kudryckiego, który w pniu lipy wyrzeźbił czterogłowego Światowida.

- Inspiracją była wyprawa na górę Radunię w ubiegłym roku i opowieści Marka Wójtowicza o pradawnych Słowianach - mówi pan Piotr.

- Pamiętajmy, że Światowid to nie jest słowiański bożek. To święta wizja stworzenia świata - podkreśla Marek Wójtowicz.

- Hinduski Brahma, stwórca Wszechświata, to przecież Światowid czterogłowy - dodaje Danuta Sharma.

Rzeźba Światowida została podarowana Ślężańskiemu Ośrodkowi Kultury, który co roku pomaga przy organizacji Zlotu Ludzi Nowej Ery. A od początku imprezie tej patronuje medialnie nasza redakcja.

Jolanta Ciepielewska

„Proklamacja Ślęża 2009”

Podczas VI Zlotu Ludzi Nowej Ery „Harmonia Kosmosu” została ogłoszona „Proklamacja Ślęża 2009”. Jak mówi Janusz Zagórski, nikt nie musi się pod nią podpisywać, ale każdy z nas może wziąć z niej coś dla siebie. Albo podpisać się wirtualnie. A oto jej treść:

To czas narodzin.

To trwa od wielu lat.

Po raz kolejny gromadzimy się u stóp tej niezwykłej góry Ślęży.

My - określający się jako wolni ludzie - ludzie nowej ery, wyczuwamy tutaj silny związek pomiędzy pradawnymi dziejami Ziemi, a jej nowym rozdziałem Przyszłości.

Za każdym razem jest nas więcej.

Co roku dzielimy się tutaj swoją wiedzą i sercem.

To epokowe czasy.

W naszych wcześniejszych dokumentach: Deklaracji Ślężańskiej 2007 i Przesłaniu Ślężańskim 2008, ogłaszanych z tego miejsca, zarysowaliśmy globalny paradygmat zmiany rzeczywistości, w jaki angażujemy nasze serca i umysły.

Dzisiaj czas na gest symboliczny. Bez niego nie ruszymy dalej. Przy ogłaszaniu tego typu proklamacji pojawia się dylemat: czy to Tu i Teraz i dlaczego My, a nie Oni.

Odpowiedzi każdy musi udzielić sobie sam.

Niniejsza Proklamacja jest wyrazem odważnego wyboru:

Tak, MY - TU i TERAZ!


Oświadczamy:
Doceniając wszystko, co wartościowe i piękne w historii obecnej cywilizacji, uważamy, że dominujące w niej mechanizmy działania zabijają w człowieku prawdziwy sens jego życia.
Nasza droga do lepszej rzeczywistości prowadzi tylko przez zmianę świadomości, moralny opór wobec zła i wypracowanie już teraz nowych wzorców cywilizacyjnych.
Jesteśmy cząstką kiełkującego na całej naszej planecie, całkowicie nowego ruchu społecznego, zapowiadającego fundamentalne zmiany życia na Ziemi.
Niniejsze zgromadzenie powołuje, na ten moment, w przestrzeni, w której żyjemy, wirtualny ruch społeczny o nazwie Ruch Ludzi Nowej Ery.
Nie ma on władz, struktur, formalnego członkostwa. Jest to wielka rzeka naszych dobrych myśli i emocji. Tworzy ona podwaliny pod nowy, lepszy świat.

do góry

 

 
 
LUCULLUS
 

Wesprzyj nas
Moja książka
DOSTAŁEM DRUGIE ŻYCIE czyli wpływ żywienia niskowęglowodanowego na pozbycie się większości chorób cywilizacyjnych
DOSTAŁEM DRUGIE ŻYCIE czyli wpływ żywienia niskowęglowodanowego na pozbycie się większości chorób cywilizacyjnych
Reklama
Kumax

Niezależna Telewizja